4 kolejne piwa, po których zaczniesz gardzić koncernówkami

Pamiętacie pierwszą część wpisu, w której przedstawiłem Wam trzy piwa warte uwagi? Wybrałem niedrogie trunki, mające zdecydowanie wyróżniać się na tle koncernowych lagerów. Piwa, które dla zainteresowanego piwnym światem człowieka będą czymś bardzo odmiennym. Na tyle odmiennym, że osoba degustująca bez problemu wskaże różnice między koncernolagerem a niedrogim piwem ze średniej półki. Czas na drugą część zestawienia. Tutaj dzieje się o wiele więcej.

Grand Prix (Browar Ciechan)

ciechan-grand-prix

Niesamowite piwo za niedużą kasę (6-7 złotych). Prezentuje stałą formę. Jeśli chodzi o wszelkie India Pale Ale, to wypada najlepiej w stosunku jakość/cena. Kropidło na niewiernych, dla których piwo to piwo. I nic więcej.

Jak to w American India Pale Ale bywa, mamy tutaj całą gamę ciekawych aromatów: od cytrusów przez owoce tropikalne aż po żywicę i iglaki. Grand Prix zaskakuje mocną, ale niemęczącą goryczką. Kontruje ją słodki (ale nie mdły!) smak. Ostatnia warka jest dość gęsta i bardzo mętna, co absolutnie nie przeszkadza w degustacji. Jeśli ujrzysz taką butelkę w sklepie, kup ile możesz. Częstuj przyjaciół. Będą zaskoczeni, że piwo może tak smakować. 

Podróże Kormorana: Weizenbock (Browar Kormoran)

weizenbock-podróże-kormorana

Za weizenbockami nie przepadam. Zdaję sobie jednak sprawę, że piwo w tym stylu zasmakuje wielu osobom. Pamiętam, że kiedy piłem je po raz pierwszy ponad rok temu, nie rzuciło mnie na kolana.

Weizenbock to styl łączący piwa pszeniczne z koźlakami. W aromacie dominują zapachy karmelowy i owocowy. W smaku odnajdziesz banany i drożdżowość znaną z pszenicy. Jeśli lubisz raczyć się gładkim, gęstym i sytym trunkiem – Podróże Kormorana Weizenbock będzie dla Ciebie idealny. Weizenbock to także styl bardzo odmienny od piw, które znajdziesz na pobliskiej stacji benzynowej.

Warto też sięgnąć po inne piwa z serii Podróże Kormorana: American IPA i genialnego Witbiera. Niedługo w sklepach zagości także Coffee Stout.

Jurajskie Bursztynowe (Browar na Jurze)

zawiercie-bursztynowe

Zdjęcie pochodzi z fanpage Browaru na Jurze

Powiem Wam, że to piwo bardzo pozytywnie mnie ostatnio zaskoczyło. Nie wyróżnia się na półce, zaś sama nazwa zdradza niewiele. W aromacie przede wszystkim delikatna owocowość i słodowość, przemyka także delikatny karmel. W smaku przede wszystkim owocowo-słodowe, nieco „piwniczne” (albo „zakurzone”). Daje to całkiem interesujący efekt. Goryczka zaskakująco wysoka.

Pije się je bardzo przyjemnie i pewnie jeszcze nie raz sięgnę po butelkę. Zdecydowanie mogę polecić.

Bojan Black IPA (Browar Bojanowo)

bojan-black-ipa

Dla osoby niezaprzyjaźnionej z dużą goryczką oraz smakami kawowym i czekoladowym w piwie, może to być pozycja odrzucająca. Nie każdy dobrze znosi połączenie mocnej goryczki z żywicą i kawą. Po nieudanych pierwszych dwóch warkach, Bojan Black IPA wreszcie jest takie, jakie powinno być piwo w tym stylu. Esencjonalne, głębokie i raczej złożone w smaku. Można odnaleźć tutaj żywicę, nieco cytrusów, kawę, ciemną czekoladę i sporo goryczki. Warto kupić butelkę i przekonać się do niego. W tej cenie (ponad 5 złotych) to dobry wybór.

Bonus: Miłosław Pilzner (Browar Fortuna)

miłosław-pilzner

Bonusem w zestawieniu jest piwo, które najchętniej wybieram na spotkania ze znajomymi. W sklepie pod moim blokiem kosztuje niecałe 4 złote, a w tej cenie oferuje na prawdę przyzwoity smak i świetny aromat. Żaden to trunek degustacyjny, za to jest ekstremalnie pijalne. Dobry wybór na kilka dni przed wypłatą, kiedy odpadają droższe opcje. Albo kiedy – tak jak ja – nie macie zapasów w piwnicy. Bo nie możecie znaleźć do niej klucza. Zresztą mam złe doświadczenia z piwnicami. I nie chodzi o małe kotki.

Miłosław Pilzner ma świetny aromat kwiatowy. To nie jest jakiś głęboko ukryty zapach. Atakuje już po otwarciu butelki. Każdy kto próbował tego piwa przy mnie, porównywał je do „jedzenia bukietu kwiatów”. Oczywiście aromat nie przykrywa fajnego ciała słodowego i niezłej goryczki. To piwo po prostu dobrze się spisuje w roli czasoumilacza podczas spotkań. Jestem na tak.

Szkoda, że inne piwa z serii „Miłosław” nie prezentują wysokiej formy. Chociaż Niefiltrowane także daje radę, ale szybko męczy mdlącą słodowością.

Powyższe zestawienie Ci się przydało? Wiesz co robić :)

  •  
  •  
  •  
  •  

26 komentarzy

  1. Bursztynowe z beczki-niefiltrowane i niepasteryzowane-jest 2 klasy lepsze od zwykłej wersji. Miałem okazję kupic w Rzeszowie w sklepie-leją z kega do plastiku-po prostu genialne.
    Co do Miłosława-u mnie częste piwo -Pilzner i Koźlak (uwielbiam ich koźlaka)
    Z Bojana powinieneś dodać Toporek- genialny aromat amerykańskiego chmielu i nie nachalna goryczka.
    javiki

    • Nie no bez jaj, naprawdę wyczuwasz w Toporku Cascade’a ?

      • Ostatnio w ziązku z jakąś promocją w Tesco kupiłem 4 Toporki-i Aromat chmielu był cudowny. Coś jak lekkie APA.

        • Potwierdzam, aczkolwiek piłem tylko pierwszą warkę. Były delikatne cytrusy.

          • Warka Toporka z początku była naprawdę słabej jakości. Mimo, że mam bardzo dobrze wyrobiony węch pod kontem aromatów chmielowych i wiem jak pachnie Cascade to nie czułem go w ogóle, a wszystko przykrywał zapach przypominający lekki aldehyd octowy.
            Muszę spróbować nowej warki, bo  znacznie więcej spodziewałem się po tym piwie.
            Mam nadzieję, że dzisiaj zapowiedziane Bojan Strażackie chmielone m.in. Amarillo i Sybillą będzie na wysokim poziomie:)

  2. Jedna poprawka – nie z tego browaru tyko z tej rodziny. Miłosław robi również Fortunę i Komesa :)

  3. Myslę że cienki Miłosław to Marcowe i Niefiltrowane, później Duble i Triple szału nie robią-to komesy a owocowe-no cóż-ja Wisnie lubie czasami, czarne mocno schłodzone-reszta słabo:)
    Za to Koźlak jest debest

  4. Z Grand Prix się zgadzam – zajebiste, ale czy 6-7 zł to nieduża kasa? raczej spora dla wyznawców tyskich i żubrów.
    Weizenbock z Kormorana również bardzo dobry, acz troszkę za drogi, Jurajskie Bursztynowe to ichni ESB, zaś Bojan Black IPA lepszy w kolejnych warkach i wart swej ceny. Pilzner z Fortuny bardzo mi smakuje i np. w Żabce kosztuje bez promo 3,30zł! Spoko pifffko! :D

  5. Obawiam się, że takiego Tyskopijcę, to Grand Prix utwierdzi w przekonaniu, że wszystko inne niż Tyskie to syf.
    Widziałeś reakcje ludzi, którzy zazwyczaj piją tylko koncernowe lagery na pierwsze łyki AIPY? Ja widziałem co z nimi robił RJ i Atak Chmielu i powiem jedno – pierwsze łyki AIPY były też, jak sądzę, ich ostatnimi. Jak ktoś całe życie pił tylko koncern, to dla niego już Lagerowe będzie za gorzkie. Dla nich Pilsner Urquell to absolutna, górna granica. A Ty tu z AIPĄ. Spokojnie, to trzeba stopniowo i powoli. Ktoś, kto przywykł do 15 IBU słabo zniesie jak nagle dostanie 80 IBU.

    Jakbym chciał wciągnąć tyskopijcę w „rewolucję”, to zacząłbym… no nie wiem, Lager Wiedeński (Odsiecz Wiedeńska, Lwówek Wiedeński, Polotmave z Primatora)? Marcowe? Żywe? Ciechan Wyborny? Piwa, które nie są jakoś dramatycznie inne, ale mają mniej gazu, a więcej smaku. 
    Zresztą… jak się poczyta historie tuzów rewolucji, to zaskakująco często ich zainteresowanie piwem zaczynało się od Żywego z Amberu. A to przecież zwykły (na dodatek słodki! o zgrozo!) lager.

    PS. Zapomniałbym zupełnie – piłem przyzwoite piwa z koncernów. 

  6. Z większością się zgadzam (jedynie Zawiercia nie próbowałem). Nie rozumiem natomiast fenomenu Miłosław Pilzner. Robiłem 2 podejścia i 2 razy to samo – metal.

    • Ani razu nie wyczułem tam metalu, a pijam je co najmniej od sierpnia. Nie aż tak często, ale jednak stale się z nim spotykam. To najlepsze, co mają w nocnym :)

  7. Nawróciłeś kolejnego heretyka! Na Twojego bloga trafiłem przypadkiem, gdzieś mi się obiło o uszy, że jest w necie… test lidlowych Argusów. Google doprowadziło mnie do piwolucji. Praktycznie całość bloga łyknąłem na raz, w poniedziałek mój sklep piwny niestety nie działa, więc pierwsza degustacja musiała poczekać do dzisiaj. Do tej pory stosunkowo często kupowałem tzw. „piwa regionalne”, ale nie przywiązywałem do tego większej wagi. Teraz to się zmieni, obiecuje. Dzisiaj kupiłem Weizenbocka z Podróży Kormorana oraz dwie sztuki Pinty (atak chmielu i dobry wieczór). Na pierwszy ogień poszedł Weizenbock. Magia! Absolutnie pasuje z koncernówkami.
    Przy okazji, mam dwie prośby:
    1. jakie podobne piwka (do Weizenbocka) byś polecił? W planach mam sprawdzenie wszystkiego z 4 Twoich postów z listą piwek. Gustuję raczej w piwie słodkawym, cierpkie trunki przyprawiają mnie o ciarki, brr.
    2. potrzebuję czegoś typowo imprezowego, czyli takiego żeby kupno 5-6 sztuk nie trzepało po kieszeni. Co wybrać? Polecany przez Ciebie Miłosław testowałem – z tego co pamiętam (o ile to był ten), dla mnie niestety niepijalny – zbyt cierpki.

    Jeszcze raz dzięki wielkie za nawrócenie i pozdrawiam! ;)

    • Cześć!

      Miło mi to słyszeć! Co do Weizenbocka, to jest dość ciekawy styl sam w sobie, ale poza kormoranem raczej nic taniego nie uświadczysz. Możesz próbować uderzać w Dunkelweizeny (Paulaner Dunkel i podobne, z napisem Dunkel). Jest to coś zbliżonego, więc powinno Ci zasmakować. 

      Co do piw imprezowych, ale nie goryczkowych, może być z tym troszeczkę kłopotu. Szukaj po prostu piw pszenicznych, dunkelweizenów, koźlaków (bock). Jest tego trochę.

      PS. Atak Chmielu może zryć Ci gardło, bo to jest bardzo mocno chmielone piwo. Ale smaczne, jak najbardziej. Dobry wieczór Ci zasmakuje. Jak chcesz coś podobnego, strzelaj w stouty, aczkolwiek nie są one nigdy tanie. 

  8. Tego samego dnia odpaliłem jeszcze dobry wieczór. Całkiem, całkiem, ale będą drążyć dalej i to piwko z pewnością do mojego top 10 nie trafi.
    Atak Chmielu poleciał z kolei wczoraj. Dokładnie to co napisałeś, zrył gardło. I przypomniałem sobie, że już go wcześniej piłem – zapach niesamowity, słodycz, kwiaty, owoce, smak – niestety nie dla mnie. Jest jakaś IPA, która mnie może przekonać do tego stylu/gatunku, czy po prostu IPA to piwo nie dla mnie, bo co by się nie działo to gorycz być musi?

    Dzisiaj zrobiłem kolejną wycieczkę do sklepu – Smoky Joe, Ciechan Lagerowe i Grand Prix, Dymy Marcowe, Jurajskie Bursztynowe i Primator English Pale Ale. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)

    • Smoky Joe to petarda. Lagerowe to syf teraz. Grand Prix zryje Ci gardło. Dymy trzeba lubić, ja wolę Jak w Dym. Jurajskie Bursztynowe jest fajne, Primator jest do niego podobny.

      IPA to raczej ostro atakujący goryczką styl. Jak chcesz coś lżejszego, celuj w Amber Ale.

  9. Właśnie kończę Smoky Joe. Określiłbym je jako ciekawe. Dym jak najbardziej in plus, ale gorycz minimalnie przeszkadza. Znajdę coś z dymów trochę słodszego?
    Co do lagerowego, to dzisiaj zobaczyłem właśnie w poście, w którym o nim pisałeś, że wszystko odwołujesz. Odrobinę za późno ;)

    Z góry dzięki za wszystkie rady i mam nadzieję, że zbytnio dupy nie zatruwam. Pozdrawiam.

  10. Primator miazga, już wiem, że to piwko będę pić często. Do tego, o ile dobrze kojarzę, było bardzo tanie (3 zł).
    Odpaliłem też Ciechana Grand Prix – jestem już pewien, że American IPA nie jest piwem dla mnie. Zapach przezajebisty, smak niestety zbyt cierpki.
    Dymy marcowe zdecydowanie przebijają Smoky Joe – nie jest tak mocno wędzone i jednocześnie odrobinę słodsze. Kolejna pozycja, do której będę wracać.

    Mógłbyś polecić jakąś stronę, na której mógłbym poczytać czego się spodziewać po danym gatunku piwa? Jeśli nie ma w sieci nic takiego, to może byłby to dobry temat na kolejny post na blogu?

    • Polecam ratebeer.com albo browar.biz, na obydwu są oceny każdego piwa dzielone na kategorie według krajów i gatunków, razem z opisami osób na prawdę znających się na piwie

    • Dokładnie – Ratebeer/BBiz/Beeradvocate, ale często oceny piw są zawyżone, szczególnie polskich. Daje to jednak pojęcie.

  11. Piłem niedawno Sosnowe IPA z Miłosława i powiesz szczerze,byłem mile rozczarowany.Oprócz klasycznych chmieli amerykańskich zdecydowanie można wyczuć posmak sosnowych igiełek.Mam sosenki przed blokiem,więc nie da się pomylić tego aromatu z innym.

  12. A co sądzisz o Starogdańskim? Ostatnio podczas jakiegoś festynu w Gdańsku, sprzedawali to piwo z kija i było przepyszne.

  13. Pije już 7-8 lat piwo Pilzner oczywiście Miłosław, i mi się nie znudziło. Piłem wcześniej różne piwa,ale kiedy odkryłem Pilznera, to inne mi nie smakują. Nawet nauczyłem parenaście osób na skoszowanie tego wspaniałego trunku, i muszę powiedzieć,że przekonał ich smak Pilznera. Pozdrawiam😄

Dodaj komentarz

*

© 2013-2019 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑