Piwa z Gościszewa albo się lubi, albo nie zwraca na nie za bardzo uwagi. Nie można z całą pewnością uznać, że browar ze wschodnich rubieży Pomorskiego, robi piwa słabe. Robi piwa codzienne, przyzwoite, a jak trafi się Rycerz za kilka ziko za kufel w przepięknej malborskiej Spiżarni, to można przy nim spędzić całą noc. Na blogu gościły już Starogdańskie, Darz Bór oraz Komtur. Dla mnie, piwa z Gościszewa, to wybór w sam raz na rower albo nawodnienie po meczu w piłę. W pobliskim Smaku mam je prosto z lodówki, więc wybór jest prosty, kiedy chcę chlapnąć piwsko z gwinta na jakiejś leśnej altance. Kontemplując wtedy otaczającą naturę, bardziej niż samo piwo.

W ramach cyklu #ZaPiątaka polecam lub odradzam polskie piwa ze średniej półki cenowej, tj. z przedziału 4-6 złotych. Cykl przeznaczony jest dla osób, które nie wiedzą, czego szukać w sklepie i nie chcą niepotrzebnie obciążać portfela. To drogowskaz po średniej polskiej półce cenowej.

Recenzja Gościszewo Drwal

Australian Pils, alk: 4,5%, ekstrakt: 11,6 Blg, chmielone odmianą Galaxy

Piwo piłem w sierpniu 2020 roku. Kilka kwestii mogło się zmienić, choć nie sądzę… ;)

Drwal pachnie cytrynami. Z nutką żółtego grejpfruta. Po ogrzaniu wychodzi delikatny element maślany. Nie ma się do czego przyczepić, to masełko nawet tutaj ładnie pasuje.

Pierwszy łyk dostarcza srogiej goryczki. Bardzo srogiej, jak na przecież pilsa. Ryje gardło niczym domowe IPA, gdzie ktoś chciał soczek, ale myślał, że „0′” oznacza chmiel na start gotowania :)

No więc goryczka jest albedowa, niczym przegryzanie się przez grejpfruta. Z zielonym finiszem, jakby ktoś wsypał do gęby proszek z utłuczonych w moździerzu liści. Typowe dla piw z Gościszewa „mokre zboże” pozostaje ukryte w tle. Goryczka wszystko szczelnie przykrywa. Jakieś cytrusy w posmaku (poza albedo) też są, ale kto tam wie, jakie dokładnie. Wad nie ma, gorycz ryje gardło (i lekko piecze).

Słodowość… nie no, co ja pieprzę xD Nie ma jej. Jest goryczka. Tym piwem rządzi gorzkie pierdolnięcie w migdałki.

Sam nie wiem, co o nim sądzić. Chyba trzeba mieć dużą ochotę na takie wrażenia sensoryczne. Dawno nie piłem tytułu, który wykręcałby mi gębę.

A to przecież pils… xD

  •  
  •  
  •  
  •