Tak naprawdę nie czujesz różnicy

Wystarczy jeden artykuł o piwie na którymś z portali, aby w komentarzach odpaliło się kilku znawców piwa. Odpali się także kilku zwolenników teorii spiskowych, piwnych mitów, brzóz, Rotschildów i nazistów po ciemnej stronie księżyca. Strasznie wkurza mnie jedna cecha narodowa nas, Polaków. Nie potrafimy przyznać, że się na czymś nie znamy. Kiedy wchodzimy w nieco wyższe sfery – na przykład zamieniamy LaTorinę z Biedronki na Martini – chcemy koniecznie pokazać naszą wyższość. Nasze obeznanie i erudycję. Tymczasem większość z nas nie zna się na wielu rzeczach. A myśli, że dwa łyki Ciechana Miodowego robią z niego niesamowitego smakosza i znawcę. Tyle, że tak to nie wygląda…

Znam (niestety) osoby, które obnoszą się z tym, że piją dobre piwo. Ja tego nie robię. Po prostu je piję, opowiadam o nim, ale nigdy się z tym nie obnoszę. Nie prycham na kolegę, który trzaska Okocimia z puchy. To jego wybór i widocznie Okocim mu smakuje. Oczywiście włącza się wtedy we mnie „edukator MODE”, czego niektórzy nie znoszą.

Wróćmy do tych, co obnoszą się z dobrym piwem i uważają za znawców. Wielu za cienkich w uszach pseudosmakoszy napada bezbronne komentarze na portalach, ślubując swoje oddanie niepowtarzalnym i prawdziwym piwom. Takich samych ludzi spotkać można w eleganckich pubach, gdzie obok Lecha, Tyskiego, Łomży i Perły leje się Ciechan Wyborne i Namysłów Pils. Swoją drogą, zastanawialiście się, jakim cudem ten mały, tradycyjny browar z Namysłowa, ma tyle kasy na kampanie outdoorowe? Przecież to taki maluszek z tradycjami, prawda? Bullshit!

Piwa - opalizacja

fot. Kuba Bożanowski (na licencji CC)

No więc zaglądamy do takiej knajpki czy – nie daj Boże – kawiarni i spotykamy delikwenta, który próbuje przekonać nas, że Namysłów Pils jest niepowtarzalny. Czego on cholera nie ma, czym on nie zachwyca, jakiż on nie jest dobry, cudowny, tradycyjny, bez enzymów i z otwartych – ma się rozumieć – kadzi. Wiatr kołysze szyszkami chmielu rosnącymi na lubelszczyźnie, gdzie wśród pól hasają zające, a w powietrzu unosi się zapach chleba na zakwasie, wypiekanego w pobliskiej wiosce. Rozumiecie o co mi chodzi?

Takich znawców spotkałem wielu. Zarzekanie się, że piwo niesamowicie zbliżone do koncernowego lagera jest w rzeczywistości ambrozją, to słabizna. Jeżeli faktycznie komuś smakuje – nie mam nic przeciwko. Tylko proszę bardzo wszystkich tych, którzy wychwalają kolejne jasne pełne – nie udawajcie, że się znacie. Nie udawajcie, że czujecie różnicę, aby poczuć się lepszymi od Waszych znajomych.

Krany z piwem

fot. stoicviking (na licencji CC)

Znam trud przyznania się, że na czymś się nie znamy. Przyznania się, że czegoś nie rozumiemy. Przecież znamy się na wszystkim, a skoro piwo każdy pije, to każdy się na nim zna.

Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Nie próbuj wmówić wszystkim, że jesteś znawcą, zachwycając się Jagiełłem Cappuccino czy innym Bosmanem. Być może nie wiesz, ale to jest bardzo śmieszne i nie robi z ciebie eksperta.

Trochę pokory i cierpliwości. Dokończ swoje Noteckie.

PS. Po czym poznać kogoś, kto pije dobre piwo tylko po to, aby poczuć się fajnym? Pije je z butelki, chociaż jest w miejscu, gdzie do dyspozycji ma szkło. Na przykład w pubie.

14 Komentarzy

  1. „Po czym poznać kogoś, kto pije dobre piwo tylko po to, aby poczuć się fajnym? Pije je z butelki” – nie generalizuj. Mi często zdarza się pić piwo z butelki, np. jak wychodzę w plener, bo jest to po prostu wygodniejsze niż noszenie ze sobą szkła, które do tego może się stłuc.

  2. Wiesz mój ojciec przysłał mi selfie z wywczasu jak w Łebie pije Łebskie…I do tego cały wywód jakie to dobre….. No ale co mam mu powiedzieć? Skoro to piwo z kija a on normalnie pija coś tam koncernowego-to i Łebskie smakuje.
    Kolejna sprawa -Jagiełło Cappucino-to bardzo dobre piwo smakowe-może się nie znam-ale jak dla mnie jest świetne. Jak już można czepiać się piw typowo koncernowych czy podrabianych na rzemieślnicze.
    Picie z butelki w pubie-to rzeczywiście szału nie ma.
    A znawcy .. w Polsce wszyscy się znają na piłce nożnej-tylko nie nasi piłkarze….
    javiki

  3. Zgadzam się.  Też trafiam na takich ludzi, a nawet na takich, którzy uważają że jak jest napisane „niepasteryzowane” to już zupełnie inne piwo i w ogóle 10 razy lepsze. Trochę w tym cechy narodowej, ale też trochę psychologii i wymogów określonej sytuacji, które wyzwalają w ludziach chęć „zabłyśnięcia”. Też jak włącza mi się tryb „nawracania” :D to staram się proponować ludziom coś innego stylowo i tłumaczyć iż lager to lager, nie ważne że z Niemiec czy Czech to od razu lepszy. Faktycznie również nie widzę wielkiej różnicy między poszczególnymi lagerami. (no chyba że jak Strażackie dorzucą tam coś niestandardowego jak chmiel z USA). Ale jest to bynajmniej trochę walka z wiatrakami lub przynajmniej maraton.

  4. Picie z butelki ma wiele praktycznych aspektów. Zwłaszcza na imprezach. Grube szkło butelki powoduje, ze piwo nie ogrzewa sie tak szybko, a wąska szyjka pozwala zachowac bąbelki dłużej. Poza tym łatwiej przemieścić sie w imprezowym tłoku z butelka, jeżeli chcemy pogadac trochę z tym czy owym . Nie musi to od razu oznaczać butelkowego snoba czy pokalowego konesera .

  5. Po pierwsze: oczywiście, że naziści są po ciemnej stronie księżyca. Polecam Iron Sky, świetny dokument na ten temat.

    A tak na serio: fajny tekst, pełna zgoda co do większości tez, ale przekornie dodam, że jeżeli mam do wyboru Namysłów Pils i jakiegoś innego koncerniaka, to bez pudła łapię za Namysłów. Nie wiem, może to jakaś autosugestia, że wszystko jest lepsze od tyskaczy i okocimiów, ale ja tam jakąś subtelną różnicę wyczuwam. Nie zalega w żołądku jak Perły – kolejny „regionalny” browar.

  6. „Po czym poznać kogoś, kto pije dobre piwo tylko po to, aby poczuć się fajnym? Pije je z butelki. Na przykład w pubie.”
    Teoria, która trochę demaskuje Cię jako pseudoznawcę zwyczajów ludzkich i stojąca w sprzeczności z artykułami publikowanymi wcześniej. Zwłaszcza o szeroko pojętej wolności interpretacji smaku piwa. Troszkę pokory i obiektywności.

    • Nadinterpretujesz. Chodzi o sam fakt tego, że ktoś przychodzi, aby „bywać”. Wtedy pije często z butelki. A jak ktoś lubi jakieś piwo w jakiś sposób wypić, ale ogarnia i nie robi tego pod publiczkę, to nic do tego nie mam. Z drugiej strony smakosz piwa z butelki nie pija.

      • No dobra, może za mocno wszedłem w dyskusję sorry. Jednak dalej nie widzę nic złego w tym, że ktoś ma aspirację „bywania” niż „rozsmakowania” Obecnie w Polsce jest silny trend na bycie kimś kim się nie jest. Knajpy pełne są brodatych hipsterów który pomimo braku wady wzroku noszą okulary. Ja przynajmniej traktuje to jako koloryt wielkomiejski, który kiedyś zaowocuje szerszym horyzontem u tych ludzi poprzez to, że się uspołeczniają m.in siedząc w knajpach. Kropla drąży skałę. „Piwosz” ciągnący z butelki stouta zrozumie swoje faux pas i będzie pić ze szkła, a być może później nawet założy piwnego bloga nr 2000 na którym będzie chciał błysnąć już jako piwosz z krwi i kości wskazując różnicę między APĄ a AIPĄ. Daj im szansę. Twoje zdrowie.

      • ktoś przychodzi do pubu by bywać? byłem w kilku miejscach i aż nie chce mi się wierzyć,że ludzie tak robią. a są jakieś modne puby w ogóle?

  7. bardzo lubie perle export ale tylko z butelki . po wlaniu do szklanki kufla jest po prostu niepijalna jak dla mnie …. chodzenie miedzy ludzmi z butelka perly jest raczej oznaka przegranego zycia niz snobizmem :P .
    ale my leszczyki w tanich ubrankach z biedry :/ co zreszta bede pisac

  8. Bardzo się staram, żeby ograniczyć złośliwości, naprawdę się staram. Ale…
    Po co w ogóle powstał ten tekst? Leczenie kompleksów autora, czy jak?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.